top of page

Dlaczego sabotujemy swoje randki, zanim jeszcze do nich dojdzie?

Znasz to uczucie? Piszesz z kimś od kilku dni. Rozmowa idzie całkiem dobrze. I nagle zaczynasz szukać powodów, żeby się nie spotkać. Może jest za wysoki, za niski, mieszka trochę za daleko, ma zdjęcie z kotem, a ty nie lubisz kotów. Albo odpisuje zbyt szybko - co to w ogóle znaczy? Albo zbyt wolno - no właśnie, coś jest nie tak. Spotkanie nie odbyło się. Kolejna okazja przepadła. To nie jest pech ani zbieg okoliczności. To sabotaż i w większości przypadków robimy go sobie sami.



Nadmierna analiza jako forma ochrony

Kiedy zbyt dużo myślimy o kimś, zanim go poznamy, nie jesteśmy uważni - jesteśmy defensywni. Mózg pracuje na pełnych obrotach, ale nie po to, żeby ułatwić nam spotkanie. Po to, żeby znaleźć powód, dla którego to spotkanie może się nie udać. A potem mówi: no widzisz, lepiej nie ryzykować. To mechanizm obronny. Działa tak, że nigdy nie trafimy na rozczarowanie, bo nigdy nie damy sobie szansy na cokolwiek więcej. Problem w tym, że identyczny mechanizm chroni nas przed zranieniem i przed bliskością jednocześnie. Działa bez rozróżnienia.


Czego tak naprawdę szukamy przed pierwszym spotkaniem Obserwuję to regularnie - i u siebie też to widziałem. Przed randką potrzebujemy jakiejś pewności. Chcemy wiedzieć, że nie będzie niezręcznie, że rozmowa pójdzie sama, że ta osoba nam się spodoba. Tylko że tego nie da się wiedzieć wcześniej. Nigdy. Chemia nie istnieje na ekranie telefonu. Pojawia się (albo nie) przy kawie, przy hałasie kawiarni, przy tym jak ktoś patrzy kiedy słucha. Tego nie przetransferujesz do wiadomości tekstowej, nie wyciągniesz z profilu na portalu, nie przewidzisz z tygodniowej korespondencji. A jednak wiele osób funkcjonuje tak, jakby te dane były wystarczające do podjęcia decyzji. I na tym etapie decyduje przeciw.


Trzy konkretne wzorce, które kończą randki przed ich startem


  1. Przesadna selekcja na podstawie zdjęć Zdjęcia kłamią w obie strony. Ktoś może wyglądać rewelacyjnie na profilu i być zupełnie nijaką osobą w realu. Ktoś inny może mieć trzy rozmyte fotki z wakacji sprzed pięciu lat i być najciekawszym człowiekiem, jakiego spotkasz w tym roku. Uroda jest pierwsza w kolejce, bo tak działa wzrok. Ale rzadko kiedy to ona decyduje o tym, czy chcemy być z kimś długo.


  1. Szukanie zgodności zamiast ciekawości "Ma inne poglądy polityczne", "słucha innej muzyki", "nie ćwiczy" — i randka odpada. Tymczasem zbyt duże podobieństwo bywa nudne, a różnice często są tym, co tworzy napięcie i wzajemne zainteresowanie. Ciekawość drugiego człowieka to coś innego niż szukanie lustrzanego odbicia siebie.

  2. Odkładanie na lepszy moment "Teraz mam dużo pracy", "najpierw muszę ogarnąć mieszkanie", "zaczekam aż będę w lepszej formie psychicznie". Brzmi znajomo? Dobry moment nie nadejdzie sam. Jeśli czekamy na idealne warunki do randkowania, czekamy na coś, co nie istnieje.


Co z tym zrobić - bez poradnikowego bełkotu

Nie chodzi o to, żeby ignorować intuicję albo spotykać się z każdym bez wyjątku. Chodzi o to, żeby uczciwie odpowiedzieć sobie na pytanie: czy rezygnuję z tego spotkania dlatego, że naprawdę coś mnie ostrzega - czy dlatego, że boje się, że może być dobrze i się rozczaruję? To drugie to bariera, nie ostrożność. Barierę można przepracować. Zaczyna się od małych decyzji - od zgody na jedno spotkanie, przy kawie, bez zobowiązań. Bez scenariusza, bez gotowej oceny.


Jeśli masz wrażenie, że ten wzorzec powtarza ci się w kółko i chcesz to przepracować z kimś na żywo to zapraszam na [konsultację 1-2-1].

Rozmawiamy konkretnie: o tym co się dzieje, nie o tym co powinno.

Komentarze


bottom of page